Zepsuł wszystkim oglądanie "Gry o tron" serią powieści wypełnionych spoilerami
Wszyscy fani popularnego amerykańskiego serialu są od kilku dni przestrzegani przed lekturą składającego się z aż pięciu tomów książkowego cyklu, zawierającego wyłącznie spoilery nadchodzących odcinków "Gry o tron".
– Człowiek, który to napisał jest niebezpieczny i chce wszystkim zepsuć zabawę płynącą z oglądania uwielbianego serialu fantasy - w wypowiedzi dla prasy żalił się producent wykonawczy D.B. Weiss.
– To bardzo smutna dolegliwość trawiąca współczesne społeczeństwo. Ludzie są tak niecierpliwi, że nie mają ochoty czekać na premierowe odcinki. Wszystkiego chcą od razu - dodał.
– Nie potrafię nawet wyrazić, jak bardzo ktoś musi być nieodpowiedzialny, że zdecydował się napisać książki, w których dodał też wiele od siebie, a następnie wydał pod zawoalowanymi tytułami, narażając Bogu ducha winnych czytelników na taką ilość spoilerów. Za kogo on się uważa? - zakończył Weiss.
Niektóre z kontrowersyjnych powieści, które razem liczą już ponad 4 tysiące stron, zawierają tak wiele szczegółów na temat fabuły kolejnych sezonów, że musiały zostać podzielone na części. Włodarze stacji HBO rozpoczęli wewnętrzne śledztwo, w celu ustalenia sposobu, w jaki podpisujący się nazwiskiem Martin autor dotarł do pilnie strzeżonych scenariuszy i szkiców fabuły na najbliższe kilka lat.

To nie jest George Martin. Chyba.
Jeden ze zrozpaczonych miłośników serialu powiedział nam, że "sięgnął po książki, myśląc że ma do czynienia z oficjalną publikacją towarzyszącą serialowi, ale ich lektura kompletnie odebrała mu ochotę na jego dalsze oglądanie".
– Zepsuła mi wszystko. Pojawiły się tam postaci, o których wcześniej nie słyszałem i mocno wykraczające poza oś fabularną wątki. Z drugiej strony, nie było tyle nagości co w serialu - wyznał.
– Jestem niezwykle zasmucony faktem, że są ludzie, które czytają te tak zwane książki, nie zdając sobie nawet sprawy, iż plagiatują one praktycznie wszystko to, co możemy oglądać na ekranie - dodał.
– Ci biedni łajdacy nigdy nie dowiedzą się, jak gorącą laską naprawdę jest Daenerys, opierając się tylko i wyłącznie na słownym opisie - zakończył.
Tak, ten tekst jest nie tylko żartem, ale też plagiatem. A dokładniej rzecz biorąc lekko zmodyfikowanym przekładem newsa opublikowanego na stronach Underground Magazine. BP, MSPANC.

